- Słucham?! –
Krzyknął z niedowierzaniem Calum, gdy trzy pary oczu wwiercało się w niego ze
smutnym wyrazem twarzy.
Całą czwórką
siedzieli na podłodze w jego pokoju, on opierał się plecami o
łóżko, reszta zaś
o ścianę naprzeciwko niego. Luke pokiwał głową, bez większego sensu. Michael
siedział zamyślony, a Ashton z troską patrzył na Hooda.
- Ale…
Wytłumaczcie mi to jeszcze raz…
- Tu nie ma co
tłumaczyć – odparł Mike. – Krzyczała, a później ten blondyn wyłączył Skype. –
Westchnął ciężko i odchylił głowę do tyłu, stukając nią lekko o ścianę.
- Musimy coś
zrobić. I to szybko. – Powiedział Luke, na co Ashton parsknął.
- Ciekawe jak,
skoro ona jest w Europie a my w Australii. Myśl czasem, kretynie.
Calum zamknął oczy
i oczyścił umysł. Przecież to niemożliwe, aby stało jej się coś złego. Poczuł
by. Był tego pewien. Przez ostatnie kilka dni, czuł jej emocje tak wyraźnie,
jakby dzielił z nią duszę. Czuł, gdy była smutna, zła, szczęśliwa… Ale nie czuł
strachu. Teraz wyczuwał jedynie zirytowanie i gniew. Tak, gniew, który aż z
niej kipiał. Była wściekła, ale cała i zdrowa.
- Słuchasz nas? –
Poczuł szarpnięcie za ramię i ujrzał twarz Asha tuż przed sobą.
- Nic jej nie
jest. – Powiedział cicho.
- Co? Jak to? –
Zdziwił się Luke.
- Tak to,
Hemmings. – Odparł kpiąco szatyn.
To stanowczo
uciszyło przyjaciela, ale sprawiło także, że Irwin i Clifford przyglądali mu
się z zaciekawieniem. Po kilku minutach mierzenia się wzrokiem, odezwał się ten
drugi.
- Czujesz coś,
tak?
- Tak, Mike. Czuję
wszystko. Wiem kiedy się śmieje, kiedy płacze i kiedy na kogoś krzyczy.
Odczuwam wszystkie jej emocje. – Odparł zrezygnowany. – A przez ostatnich kilka
godzin była po kolei, zaskoczona, zła, zirytowana, a teraz jest smutna i
wściekła.
- Zdarzyło ci się
to wcześniej? – Dopytywał Clifford.
- Nie, nigdy. –
Calum sam już nie wiedział, co powinien myśleć i robić. Ta dziewczyna
intrygowała go, a dodatkowo coś go do niej przyciągało. I bał się, że to coś,
jest tym, czym nie powinno.